Przyszedł czas na podsumowanie roku 2007. Jaki był ten rok i jakie mam odczucia związane z wydawnictwami? Ano więc właśnie rok 2007 był… ubogi. Był to rok kapitalnych wznowień, ale to ciągle są wznowienia i nie mamy nowości żadnych, które mogłyby wstrząsnąć czytelnikami.
Książki zagraniczne
Nowości, nowości. Było ich sporo, ale ilość nie zawsze przechodzi w jakość, a raczej rzadko tak bywa. Wspomnieć trzeba na pewno “Atrament” Hala Duncana, został on wydany przed Polconem i wizytą autora w Polsce. “Atrament” jednak najlepiej rozpatrywać wraz z pierwszym tomem “Księgi Wszystkich Godzin” – “Welinem”. Podział książki jest sztuczny, ale “Atrament” został wydany w 2007 roku, a więc należy zaliczyć go do podsumowania. Jedna z najlepszych książek tego roku. Znowu muszę wrócić do autora, który zwie się Neal Stephenson. W roku poprzednim Mag wydał kolejny tom “Cyklu Barokowego”. Kolejna rzecz wychodząc spod pióra amerykańskiego pisarza, która trzyma poziom narzucony sobie przez samego autora już ponad 10 lat temu. Na końcu wypada wspomnieć także o jednym z największych zaskoczeń na naszym rynku, czyli Scott Lynch i jego “Kłamstwa Locke’a Lamory”. Książka wydana na zachodzie w roku 2006 u nas rok później, a kolejne części już są tłumaczone na polski i będą wydawane na bieżąco. “KLL” to naprawdę książka porządnie napisana, jak na debiut to wspaniale. Śmieszna, bawiąca, kpiąca. Lynch w tamtym roku bez kompleksów mógł stanąć do rywalizacji z takimi autorami jak Terry Pratchett czy Christopher Moore. Rozrywkowa książka roku.
Książki polskie
Wśród polskich autorów znowu rok bardzo przeciętny. Gdyby nie “Lód” Jacka Dukaja na sam koniec roku to można by powiedzie, że było miernie. Co do “Lodu” to jestem zaskoczony jego fenomenem, może podziała maszyna marketingowa, bo inaczej tego wyjaśnić nie umiem. W ciagu 2-3 tygodni utworem Jacka Dukaja zainteresowało się bardzo dużo osób, wiele z nich nigdy przedtem nic tego autora nawet nie czytało, a za “Lód” złapali bez żadnego zastanowienia. Ciekawe zjawisko na poletku wydawnictw które zajmują się fantastyką. Jarosław Grzędowicz wypada słabo, a raczej nie spełnia oczekiwać swoich czytelników drugim tomem “Pana Lodowego Ogrodu”, Anna Brzezińska wydaje książkę wraz ze swoim mężem i zostaje przyjęta umiarkowanie ciepło, ale czytelnicy i tak czekają na dokończenie “Sagi o Twardokęsku”. Młodzi wypadają słabo. Mortka, Ćwiek, Wójtowicz nic ciekawego w tym roku nie pokazali. Pojawiło się wielu młodych i obiecujących jak co roku, ale czas zweryfikuje czy się nadają do pisania czy też nie. Pożyjemy zobaczymy.
Reasumując rok był bardzo przeciętny. W książkach zagranicznych mamy wznowienia, w polskich ciągle marazm. Zostaje mieć nadzieję, że rok 2008 będzie o wiele lepszy. Tego życzę sobie i wszystkim czytelnikom fantastyki.
Wspomniane książki były zrecenzowane:
Scott Lynch “Kłamstwa Locke’a Lamory”
Neal Stephenson “Zamieć”
Neal Stephenson “Diamentowy Wiek”




6 comments
Comments feed for this article
7 styczeń 2008 @ 9:54 pm
Galvar
Ciekawe… Ciekawe…
8 styczeń 2008 @ 11:27 am
madmill
Na przykład co ciekawe drogi Galvarze?
—
Edit:
Poprawiłem link do recenzji Diamentowego Wieku, nie wiem dlaczego, ale dwa razy otwierało się okno z Zamiecią. Teraz jest dobrze.
9 styczeń 2008 @ 8:18 pm
Galvar
No, ciekawe Drogi MadMillu, że w tak obszerny sposób podszedłeś do tematu. Ciekawe też, ze na forach wypowiedziałeś się dużo bardziej oszczędnie, a szkoda… Poza tym interesujący jest sam fakt prowadzenia przez Ciebie bloga. Widać, ze to raczej nie ejst pogoń za modą ale raczej forma własnego komentarza odnośnie fantastyki i rzeczywistości.
9 styczeń 2008 @ 8:59 pm
madmill
Tak jakoś wyszło. Usiadłem jednego wieczora i podsumowałem sobie rok, chociaż pewnie wiele przeoczyłem i nie podałem “wtop” tego roku, doszedłem do wniosku, że lepiej skupić się na tych dobrych książkach. Prawdę mówiąc na żadnym forum nie ma tak obszernej mojej wypowiedzi co do 2007 roku. Z drugiej strony często na forum jest tak, że post się gubi kiedyś, a tutaj jest zostawione i każdy kto chce może zajrzeć i przeczytać. Co do samego prowadzenia bloga to z początku chciałem się czymś zająć po prostu, a teraz mi się to po prostu spodobało. Jak do lutego nie strace chęci i zapału to może będę go systematycznie prowadził.
17 styczeń 2008 @ 6:51 am
kp
Prowadź, prowadź!
W tym roku będę chyba osamotniony w swojej opinii, która z książek była *najlepsza*…
A co do podsumowania – a gdzie jest “Sternberg”?
17 styczeń 2008 @ 10:05 am
madmill
Chyba tak, bo ja tej książki nie czytałem.
Prawdę mówiąc jakoś jej nie zauważyłem, nie była postrzegana też jako coś ważnego w tym roku, a więc mi umknęła. Nie ukrywam, że brakuje paru pozycji, no i jak napisałem wcześniej jakby zaczął wymieniać jeszcze te książki które zawiodły to podsumowanie by było z dwa razy dłuższe. Musiałbym się doczepić do paru swoich ulubionych pisarzy też.