Przyszedł czas na podsumowanie roku 2007. Jaki był ten rok i jakie mam odczucia związane z wydawnictwami? Ano więc właśnie rok 2007 był… ubogi. Był to rok kapitalnych wznowień, ale to ciągle są wznowienia i nie mamy nowości żadnych, które mogłyby wstrząsnąć czytelnikami.

Książki zagraniczne

W połowie roku doczekaliśmy się po paru latach wznowienia przez ISA “Diamentowego wieku” autorstwa Neal Stephensona. Książka bardzo dobra, świetnie odbierana przez krytyków i czytelników. Wielkie dzięki należą się wydawnictwu, które się zdecydowało na powtórne wydanie książki tej jak i następnej książki Neal Stephensona, klasyki cyberpunku – “Zamieci”. To dwie książki z wydawnictwa ISA, które bez wyrzutów sumienia można można podawać w każdym zestawieniu “The best of 2007″. Na te książki czekaliśmy długo, ale radość jaka była już po ich wydaniu pozwala okres ciągłe przekładanych premier puścić w niepamięć. Podobnie rzecz się ma z wydawnictwem Rebis i wznowieniem klasyka literatury science fiction, przez lata także oczekiwanej “Diuny” Franka Herbeta. W poprzednim roku ukazały się dwa pierwsze tomy z cyklu, wydane w piękny sposób – twarda okładka, obwoluta, ilustracje Wojciecha Siudmaka. Wydawnictwo się naprawdę postarało, chociaż kazało nam czekać na pierwszy tom ponad rok dłużej niż na początku zapowiadało. Ostatnie wznowienie o którym warto wspomnieć to kolejny klasy science fiction, czyli wydany przez wydawnictwo Mag “Hyperion” Dana Simmonsa. Książka ukazała się pod koniec roku, w momencie kiedy dostaliśmy wiele nowych książkowych produktów więc, myślę że z opiniami na jej temat poczekamy jeszcze parę tygodni. Można wspomnieć wydawnictwo Solaris za wydawanie Klasyki S-F, ale większość to wznowienia i książki starszej daty, podobnie rzecz się ma z Książnicą, które wydała “Księgi Nowego Słońca” Gene Wolfe’a oraz zajęła się wydawaniem twórczości Ursuli K. Le Guin. Na tym kończą się warte wspomnienia książki wydane po raz kolejny w naszym kraju.

Nowości, nowości. Było ich sporo, ale ilość nie zawsze przechodzi w jakość, a raczej rzadko tak bywa. Wspomnieć trzeba na pewno “Atrament” Hala Duncana, został on wydany przed Polconem i wizytą autora w Polsce. “Atrament” jednak najlepiej rozpatrywać wraz z pierwszym tomem “Księgi Wszystkich Godzin” – “Welinem”. Podział książki jest sztuczny, ale “Atrament” został wydany w 2007 roku, a więc należy zaliczyć go do podsumowania. Jedna z najlepszych książek tego roku. Znowu muszę wrócić do autora, który zwie się Neal Stephenson. W roku poprzednim Mag wydał kolejny tom “Cyklu Barokowego”. Kolejna rzecz wychodząc spod pióra amerykańskiego pisarza, która trzyma poziom narzucony sobie przez samego autora już ponad 10 lat temu. Na końcu wypada wspomnieć także o jednym z największych zaskoczeń na naszym rynku, czyli Scott Lynch i jego “Kłamstwa Locke’a Lamory”. Książka wydana na zachodzie w roku 2006 u nas rok później, a kolejne części już są tłumaczone na polski i będą wydawane na bieżąco. “KLL” to naprawdę książka porządnie napisana, jak na debiut to wspaniale. Śmieszna, bawiąca, kpiąca. Lynch w tamtym roku bez kompleksów mógł stanąć do rywalizacji z takimi autorami jak Terry Pratchett czy Christopher Moore. Rozrywkowa książka roku.

Książki polskie

Wśród polskich autorów znowu rok bardzo przeciętny. Gdyby nie “Lód” Jacka Dukaja na sam koniec roku to można by powiedzie, że było miernie. Co do “Lodu” to jestem zaskoczony jego fenomenem, może podziała maszyna marketingowa, bo inaczej tego wyjaśnić nie umiem. W ciagu 2-3 tygodni utworem Jacka Dukaja zainteresowało się bardzo dużo osób, wiele z nich nigdy przedtem nic tego autora nawet nie czytało, a za “Lód” złapali bez żadnego zastanowienia. Ciekawe zjawisko na poletku wydawnictw które zajmują się fantastyką. Jarosław Grzędowicz wypada słabo, a raczej nie spełnia oczekiwać swoich czytelników drugim tomem “Pana Lodowego Ogrodu”, Anna Brzezińska wydaje książkę wraz ze swoim mężem i zostaje przyjęta umiarkowanie ciepło, ale czytelnicy i tak czekają na dokończenie “Sagi o Twardokęsku”. Młodzi wypadają słabo. Mortka, Ćwiek, Wójtowicz nic ciekawego w tym roku nie pokazali. Pojawiło się wielu młodych i obiecujących jak co roku, ale czas zweryfikuje czy się nadają do pisania czy też nie. Pożyjemy zobaczymy.

Reasumując rok był bardzo przeciętny. W książkach zagranicznych mamy wznowienia, w polskich ciągle marazm. Zostaje mieć nadzieję, że rok 2008 będzie o wiele lepszy. Tego życzę sobie i wszystkim czytelnikom fantastyki.

Wspomniane książki były zrecenzowane:

Scott Lynch “Kłamstwa Locke’a Lamory”
Neal Stephenson “Zamieć”
Neal Stephenson “Diamentowy Wiek”