W serwisie Poltergeist pojawił się artykuł autorstwa Andrzeja Zimniaka, w którym to opisana jest propozycja ustanowienia nagrody profesjonalistów i nadanie jej imienia Jerzego Żuławskiego. Co do samej idei to się zgadzam z autorem, że brakuje w świecie fantastów nagrody o wielkim prestiżu, przyznawaną za jakość książki, a nie tylko za popularność autora, ale wybrnięcia z sytuacji jako takiej nie widzę.

Mamy w Polsce parę nagród fantastycznych: Zajdel – przyznawany i głosowany na Polconach, Śląkfa przyznawana przez ŚKF, czy tez SFinks, na którzy można głosować na stronach wydawnictwa Solaris. Jeszcze parę pomniejszych, czasami jednosezonowych się znajdzie. Więc czemu kolejna? Pewnie temu, że każdej z tych nagród coś się zarzuca. A to stronniczość, niesprawiedliwość, dziwne zasady liczenia głosów, czy też to, ze wybierają ją nie znawcy a zwykli czytelnicy. W każdym z tych zarzutów trochę prawdy jest, ale czy te nagrody są złe? Raczej nie należy rozpatrywać tego pod takim kątem, one już się wgryzły w polski, fantastyczny folklor i niech tak zostanie.

Nagroda profesjonalistów o które napisał Zimniak miałaby być przyznawana przez znawców tematu. Nagrodę miałby dostawać naprawdę najlepsze książki roku, autorzy którzy w danym roku zasłużyli na nagrodę. Abstrahując od tego co jest najlepsze, to i tak wydaje mi się mało realne zorganizowanie takiej grupy ludzi. Po pierwsze małej grupie można zarzucić, ze się dogada, wtedy powinno się wprowadzić większą aby uniemożliwić sterowanie wynikami, co znowu powoduje, że grupa by się rozrastała i w końcu doprowadziłoby to do punktu w jakim jest Nagroda Zajdla, czyli w głosowaniu bierze stała grupa bywalców konwentów plus reszta, która mieści się pewnie w granicach błędu statystycznego. To taka pesymistyczna wersja. Optymistyczna jest taka, że wybieramy znawców – takim prawdziwych – i oni tworzą jury które debatuje i nagradza książki roku. Teraz spójrzmy na znawców, większość z niech od dawna jak nie pracuje w czasopismach, to związana jest z wydawnictwami i wyłapuje książki do wydania. I bądź tu człowieku mądry i z tego wybrnij, bo po odrzuceniu tych ludzi zostaje nam garstka ludzi. Może 10 osób, a to jest raczej za mała grupa aby decydować o losach tak poważnej nagrody – jak wynika z założenia.

Niemniej jednak jestem w pełni podziwu dla pomysłodawcy – Andrzeja Zimniaka, że mu się chce. Sam parę razy na wielu forach zwracałem uwagę na wagę nagród w Polsce, ale po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że nie ma wielkiego sensu aż tak się tym emocjonować. Oczywiście jakby taka nagroda jaką zaproponował Andrzej Zimniak powstała i dobrze by funkcjonowała to byłoby fajnie, ale jak nie powstanie to nic się wielkiego nie stanie. Nagrody zazwyczaj wiążą się z konkursem na popularność, nic tego nie zmieni raczej.

Kolejna sprawa to patron nagrody, zastanawia mnie ile osób kojarzy Jerzego Żuławskiego. Sam usłyszałem o nim może z rok temu, ale to był zupełny przypadek. Więc sadzę, że więcej osób kojarzyłoby Stanisława Lema, a przed Lemem byli jeszcze Boruń i Trepka. Trochę ten patron mało medialny. Z jednej strony to może i dobrze dla samego autora, który poprzez nagrodę przypomniałby się czytelnikom, ale w drugą stronę, czyli autor na początku nagrodzie rozpędu swoim nazwiskiem nie nada.

No nic się nie poradzi chyba. Oczywiście nie miałem zamiaru niczego nikomu zarzucać w tym wpisie. Do nagród od zawsze podchodzę z dużym dystansem, teraz ani mnie ziębią ani parzą. Zimniaka na ciekawą inicjatywę, a ja chciałem tylko zwrócić uwagę na parę aspektów. Autor chciał wywołać dyskusję, wiec może trochę się do tego przyczynię. Któż to wie? ;)