W czasie Igrzysk Olimpijskich może się ten tytuł kojarzyć ze sportem, ale ja nie o tym chciałem napisać, chociaż trochę się to może z tym wiązać. Jestem kibicem, oglądam w telewizji większość relacji, ale jak to bywa czasem po prostu zawody bywają strasznie nudne to się przełącza na inne programy i szuka czegoś innego… a tak pusto. Zazwyczaj w telewizji oglądam tylko i wyłącznie sport, reszta mnie mało kiedy interesuje, ale ostatnio spędzam przez telewizorem sporo czasu i zaobserwowałem parę rzeczy. Nie będzie wielkich odkryć, bo telewizja się od 10 lat w ogóle nie zmienia.
Zacznijmy od tego, że w Polskiej Telewizji Publicznej jest straszna bieda jeśli chodzi o programy kulturalne. Oczywiście telewizja ma spełniać rolę rozrywkową, ale czemu wszyscy nam wmawiają, że TVP ma jakaś „misję”? Tak właśnie był broniony abonament, argumenty że przestaną być puszczane programy kulturalne, które są zupełnie nierentowne i zostaną jako pierwsze zdjęte z anteny. Wiele to byśmy nie stracili. Szukałem aż w programie telewizyjnym, w Internecie przeglądałem stronę TVP i nie ma tam nic co by mnie zainteresowało, abym spędził pożytecznie czas przed telewizorem. Na czołówkach jest „Sopot Hit Festiwal”, telenowele takie jak „Klan”, „Plebania”, „Złotopolscy”, teleturnieje jak „Jaka to melodia?” czy „Familiada”. Szczytem marzeń osoby, która chce trochę kultury spróbować są programy kulinarne Makłowicza. Tak wygląda misja TVP na, którą wywalamy tyle pieniędzy. Między relacjami z Igrzysk parę razy natrafiłem na „Czytajmy”, taki program który trwa z 2-3 minuty i traktuje o książkach, w każdym jest jedna omawiana i polecana… no właśnie jest to nic innego jak reklama książki, a nie program dla czytelników. Tego mi bardzo brakuje, nie ma w Telewizji Publicznej programu o książkach, w którym byłoby rzetelnie omówione co warto czytać z nowości, a co sobie odpuścić. Recenzja, dyskusja może jakaś debata z czytelnikami. Podoba rzecz ma się z filmami, ale tutaj jeszcze ratuje TVP „Kocham kino”. Chociaż co to jest takiego w porównaniu do finansowania i tej określonej „misji”? Stacje komercyjne już więcej dają od siebie kultury niż TVP. Takie programy jak „Wydanie drugie poprawione” to naprawdę w Polsce ze świecą szukać. Wiele można zarzucić, ale że w ogóle jest to już sukces.
Oczywiście można bronić TVP, że otworzyła kanał Kultura, ale tak samo jak kanał Sport z nadajników naziemnych się go nie obejrzy. Czy to nie paradoks, że się nam płacić za coś do czego nie ma ogólnego dostępu, za coś czego się nie ogląda, bo ktoś nie pomyślał? Chociaż to nie nowość u nas…
Idąc dalej można wymieniać i sport, i serwisy informacyjne, programy publicystyczne, które stają się coraz bardziej kolejnymi „Szymon Majewski Show”, gdzie prowadzący redaktorzy robią z siebie show-menów i brylują na ekranie. Za to głównym argumentem za zostawieniem abonamentu była tzw. wolność słowa, a wygląda na to, że chodziło o rewię gwiazdeczek.
A największym paradoksem jest to, że bagno w którym przewija się pornografia, przemoc, upadek obyczajów, łamanie prawa na każdym kroku staje się ostatnią ostoją kultury w naszym kraju? Całe szczęście, że mamy Internet.




No comments yet
RSS dla komentarzy tego wpisu