Przyszedł czas aby się wyspowiadać z nieobecności. Mianowicie powodem braku wpisów był brak internetu, ależ to oryginalne, co nie? Przeprowadzka i walka z nowym dostawcą usługi skończyła się wreszcie moja wygraną i dostępem do sieci. Ja nie wiem jak można żyć bez internetu, nie wyobrażam sobie tego już chyba.

Przejdźmy do konkretów, przed odłączeniem od sieci byłem na Polconie. Taki konwent. Odbył sie on w Zielonej Górze – bardzo ładne miasto tak na marginesie. Sam konwent jak wypadł? Ciężko mi to oceniać bo byłem na nim zaledwie jeden dzień – sobotę. Wydawał sie mały, kameralny – w porównaniu z tłokiem przed rokiem w Warszawie. Parę fajnym prelekcji zaliczyłem. Na jednej nawet pani Anna B. mówiła, ze Twardokęsek będzie skończony w przyszłym roku, z całym szacunkiem, ale uwierzę dopiero jak zobaczę. Jest w końcu kończony już tak długo, ze sami rozumiecie…

Jeden punkt programu chciałbym tutaj wyszczególnić. Spotkanie autorskie Magdaleny Kozak, spotkanie i przedstawienie całe, które urządzili Nocarze. Na małej przestrzeni – między rzędami ławek i stolików uczelnianych zainscenizowali spotkanie z Niktem – niedługo doczekamy się zakończenia cyklu Magdy Kozak i właśnie ostatnia książka na tytuł “Nikt” – taka mała promocja tez z tego wyszła. Publiczność bawiła się świetnie, teksty, efektowne pady, strzelanie z karabinów i rzucanie petardami. Huku sporo, biegania i krzyków… jak tym ludziom się chce, jestem pełen podziwu.

Samo spotkanie było wkomponowane w całe przedstawienie… nawet wpadka całego zespołu w pewnym momencie nie zaciera bardzo dobrego wrażenia jakie po sobie Magda i jej “zajdle” zostawiły.

No to przejdźmy do Nagrody Zajdla. W końcu ogłoszenie wyników było 15 minut po zakończeniu spotkania z Magdą Kozak. Dukaj dostał Zajdla za “Lód”, nic nowego i nic zaskakującego, nawet nie ma co komentować. Szostak za to dostał trochę taką nagrodę pocieszenia. Zajdel za opowiadanie “Miasto grobów. Uwertura” było wszystkim na co mógł liczyć Wit Szostak w tym roku. Mam tylko nadzieję, że i tak go nagroda zmobilizuje i postara się zaskoczyć nam czymś już niedługo.

I na koniec coś pocieszającego dla mnie samego. Za rok Polcon odbędzie się w Łodzi, czyli blisko. Wsiada się w tramwaj zwany też pociągiem i po niecałych 2h jest się w polskiej Mekce Komiksu – mam nadzieję, że na Polconie też komiksów nie zabraknie.