No więc, żeby nie męczyć o książkach i udawać, że się odchamiamy to pójdźmy do kuchni i zróbmy coś konstruktywnego z naszym życiem. Mianowicie coś do jedzenia. Spis produktów:

Na ciasto:

* 40 dkg mąki, łyżka cukru, 2 łyżki masła, szklanka mleka, 3 dkg drożdży, łyżeczka soli, 1 żółtko, oliwa

Na farsz:

* mięso mielone/kiełbasa/wędlina (zależy co pod ręką, albo czy musimy posprzątać lodówkę), cebula, papryka, pomidor, pieczarki, ser żółty (starty), bazylia, oregano, sól, pieprz, papryka ostra i może koncentrat pomidorowy

Zaczynamy od ciasta, to najtrudniejsza część przedsięwzięcia, prawie tak trudne jak zrozumienie… miało być kulturalnie! Mąkę łączymy z solą i cukrem, drożdże rozpuszczamy w mleku dodajemy masło, wszystko ładnie ugniatamy i dorzucamy do tego oliwę i żółtko. Wygniecione rzucamy w kąt.

Farsz. Oliwa rozgrzewa się na patelni, a my ładnie kroimy cebulkę i przesmażamy ją z mięsem/wędliną/kiełbasą, dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę, pomidora i pieczarki pociachane w plasterki. Przesmażamy jakiś czas, dajemy przyprawy wedle uznania i odstawiamy żeby przestygło.

W ciasta robimy okrągłe rozwałkowane placuszki. Smarujemy je lekko koncentratem pomidorowym, bądź uprzednio specjalnie przygotowanym do tego pomidorowym sosem. Pamiętajcie aby posmarować blachę! Do farszu który troszkę przestygł dodajemy starty ser i dokładnie mieszamy. Farsz kładziemy na placuszkach i wtedy robimy z nich wesołe i szczęśliwe dla nas pierożki. Dokładnie trzeba je zamknąć aby się podczas pieczenia nie otworzyły. Pierożki kładziemy na blasze i smarujemy je jeszcze oliwą aby się nie spaliły w piecu. Nasi przyjaciele lądują na 20-25 minut w piecu rozgrzanym do temperatury 200 stopni.

Po tym czasie wyjmujemy, kładziemy na talerzach i zaprzyjaźniamy je z naszymi podniebieniami i żołądkami. Syte jak diabli.